niedziela, 9 sierpnia 2026

Ja i zwierzaki

Zaliczam się do osób "zwierzolubnych". Od kilku lat moją "wierną towarzyszką życia" jest ruda suka, z którą znaleźliśmy się pewnego dnia, na początku lata 2023 roku, w gnieźnieńskim schronisku dla zwierząt.  Mój rudzielec ma na imię Szeryl i - szacunkowo - urodziła się w 2021 roku, spędziła w schronisku ponad rok! 

Odkąd zaangażowałem się w pomoc zwierzakom ze schroniska (czego, niestety aktualnie nie mogę robić aktywnie) i mam Szerylkę, a ona ma mnie - bo uznaję tylko pełną wzajemność w relacjach ;) - noszę w sobie pragnienie opowiedzenia o losie bezdomnych zwierząt. Prawdę mówiąc mam już nawet  pół tej opowieści, tylko... koszmarnie utknąłem w "martwym punkcie", z różnych powodów, i jakoś nijak nie mogę z niego ruszyć. A chciałbym też jakąś piękna opowieścią próbować wpłynąć na poprawę losu zwierzaków. Rozumiem się w tym także doskonale z moją "partnerką w bajarstwie", Anastazją - chociaż ja jestem "psiarz", a ona "kociara". ;) W ogóle... czy jest bajarz, który nie kocha zwierząt? Hmmm... Myślę, że umiłowanie baśni i umiłowanie zwierząt biorą się z tego samego źródła, z tej samej wrażliwości.

Zwierzęta zresztą są bardzo mocno obecne w baśniach - od niezliczonych wieków. Doskonałym tego przykładem są baśnie Ezopa z VI w. p.n.e. - jedne z najstarszych, jakie znamy. Podobnie było z twórczością japońskiego mistrza Toba Sojo (XI/XII w. n.e.), który za pomocą postaci zwierząt o ludzkich cechach przekazywał nauki buddyjskie o życiu; jest on uważany za prekursora praktykowanej przez nas sztuki "kamishibai", teatru ilustracji. Przez wszystkie wieki zwierzaki odgrywały w baśniach wiele przeróżnych ról, często bardzo znaczących. Niekiedy nadawano im - jak właśnie Ezop czy Toba Sojo - cechy ludzkie, posługując się nimi, by kształtować ludzi, niekiedy zaś czyniono z nich nadnaturalnych przewodników, jest nawet książka temu poświęcona, pt. "Dzicy przewodnicy"... 

Ciekawe jest to, że nieraz bogowie miewali cechy zwierzęce. I tu się sam nasuwa oczywiście np. starożytny Egipt, gdzie przedstawiano bóstwa z głowami zwierząt zamiast ludzkimi. Wg. mitologii egipskiej w ogóle świat zrodził się z jaja, złożonego przez pradawną gęś, Wielkiego Gęgacza. Ideę "kosmicznego jaja" przejęli potem filozofowie greccy, a według części badaczy także Słowianie wierzyli w "prajajo". To także Indie - bóg Ganesha z głową słonia oraz Nagowie bóstwa - węże). To także Mezoameryka z postacią Quetzalcoatla / Kukulana, "pierzastego węża". Ale nawet w Europie - w mitologii celtyckiej mamy rogate bóstwo leśne Cernunnosa, w angielskiej jego odpowiednikiem jest Hern potrafiący przybierać postać jelenia (który zyskał u nas pewną popularność za sprawą kultowego przed laty serialu "Robin Hood" ze znakomitym Michaelem Praedem w roli tytułowej)... Nawet nasz słowiański Leszy ma wg. opisów często jelenie rogi, chociaż bardziej przypomina drzewo - a niemal zawsze otoczony jest "zwierzęcym dworem", najczęściej wilkami i dzikami. W wielu mitologiach są też informacje o... (baśniowym, rzecz jasna) pochodzeniu ludzi od zwierząt - tu chyba prym wiodą plemiona rdzennych Amerykanów, ale nie tylko. 

Można o tym długo opowiadać, ale to jedno jest pewne, że nie sposób wyobrazić sobie świata mitów, legend i baśni bez zwierząt. :) A jeśli rozejrzeć się po "bajarskim świadku" to... pełno w nim jest ludzi, którzy w mniejszym czy większym stopniu czują się związani z naturą, pragną do niej powracać, zbliżać się, żyć z nią w zgodzie - do czego jesteśmy powołani, bo człowiek powinien być częścią natury i żyć z nią i w niej w harmonii! A my się od niej oddaliliśmy, pozamykaliśmy w świecie ze szkła i betonu. Bajarstwo to sztuka bardzo starożytna i zakorzeniona w naturze. To także często forma zwrotu ku naturze, powrotu do korzeni. Bajarz to ktoś taki "trochę nie z tego świata" - który bardziej chyba pasuje do lasu, niż do betonu i szkła. ;)

Gdy patrzę na moją sunię widzę w niej KOGOŚ - kto ma kochające serce, jest obdarzony własnym rozumem i charakterem, ma... własną duszę; może inną od ludzkiej, ale jednak ma! Ja wcale nie mam psa! -Wkurza mnie bowiem określenia "właściciel" - ja jestem jej przyjacielem i opiekunem i... żyję z psem, dzielę z nią życie! Chociaż nieraz mówię: "ja mam psa, a pies ma mnie". To ogromna różnica!  I bardzo lubię też opowiadać o niej, i jak się poznaliśmy - o bardzo ciekawych "ścieżkach losu", o przeznaczeniu -  i o (s)prawach zwierząt, o zwierzakach schronisku, które czekają na swych ludzi. Nie mam wciąż tej wymarzonej własnej opowieści o zwierzakach, ale... to sprawy dla mnie bardzo ważne!

A jeśli ktoś mnie (nas) zaprosi i pies będzie również mile widziany, to... ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Moje trzy pytania

Zawsze podkreślam, że chociaż ciekawi mnie cały świat i kultura ludów ziemi, i chętnie czytam baśnie i legendy z całego świata - ot, na przy...