Mogilno jest niewielkim, prowincjonalnym miastem we wschodniej Wielkopolsce (chociaż administracyjnie należy do województwa kujawsko - pomorskiego). Ma ono długą i bogatą historię, sięgającą IX wieku - a więc samych "początków Państwa Polskiego" - w znacznej mierze związaną z istniejącym tam od XI do XIX wieku klasztorem benedyktyńskim. W mieście tym bywałem dosyć często w swych "młodych latach" - odkąd proboszczem tam został zaprzyjaźniony ksiądz, niegdyś mój duszpasterz - i mam do niego po dziś dzień ogromny sentyment. A że proboszczem został właśnie w owym dawnym klasztorze, przeglądającym się malowniczo w wodach jeziora, miałem tą wielką przyjemność bardzo bliskiego obcowania z historią tego miejsca i jego dziedzictwem.
Gdy bywałem tam tak często, legendy i bajędy nie zajmowały mego umysłu i ducha w rak znacznym stopniu, jak to jest obecnie. Owszem, lubiłem ich posłuchać czy poczytać, lecz bardziej jako dodatek do zabytków i historii - swoistą "przyprawę" dodającą miejscom i czasom więcej "smaku", tworzącą "klimat" dla danego obiektu i jego dziejów. Potem ów ksiądz odszedł z Mogilna i już nie miałem zbytnio okazji tam bywać, niestety. Gdy kilka lat temu ponownie tam trafiłem, moja fascynacja dawnymi opowieściami już znacznie wzrosła i... zacząłem się rozglądać za miejscowymi legendami. Bajarz to bowiem... bardzo ciekawskie stworzonko. ;)
Wydawać by się mogło, że w miejscu tak ciekawym, z tak bogatą historią, powinno być ich przecie sporo, a co najmniej kilka. Ale... okazało się to nie takie łatwe! Byłem niezwykle zawiedziony, że nie ma żadnej książki, choćby najskromniejszej, z miejscowymi legendami. Ba! Trudno nawet o jakieś skromne wzmianki! A pytałem nawet koleżankę z młodości, dziennikarkę pochodzącą z Mogilna! No bo - zdawało mi się - "kto, jak nie ona?" Niestety, nie potrafiła mi pomóc.
----------
Owszem, coś tam już kiedyś słyszałem: o zawalonym tunelu mającym biec od dawnego klasztoru benedyktynów gdzieś na drugi brzeg jeziora, pod jego wodami. Opowieść w gruncie rzeczy bardzo typowa - powielana dosłownie "kopiuj - wklej" dla wielu starych zamków i świątyń. W zasadzie... oparta na faktach, bowiem wiele warowni miało różne tajne wyjścia, przez które w razie napaści i oblężenia mógł się wydostać posłaniec, unikając wykrycie przez wroga, i pognać po pomoc. Kościoły i klasztory także były często warowne, a w każdym razie zdatne do bronienia się w nich, bo wszak czasy te były rzadko spokojne. Czy klasztor w Mogilnie mógł być taką twierdzą? Przyznam, że nie znam jego historii aż tak dobrze. Na pewno jednak można się było bronić w klasztornym kościele, który - nim przybrał dzisiejszy, barokowy kształt - był solidną, romańską świątynią z twardego kamienia. Wieloletnie badania archeologiczne w każdym razie nie potwierdzają tej legendy. Ale... któż zabroni w nią wierzyć romantycznemu duchowi bajarza?