Mogilno jest niewielkim, prowincjonalnym miastem we wschodniej Wielkopolsce (chociaż administracyjnie należy do województwa kujawsko - pomorskiego). Ma ono długą i bogatą historię, sięgającą IX wieku - a więc samych "początków Państwa Polskiego" - w znacznej mierze związaną z istniejącym tam od XI do XIX wieku klasztorem benedyktyńskim. W mieście tym bywałem dosyć często w swych "młodych latach" - odkąd proboszczem tam został zaprzyjaźniony ksiądz, niegdyś mój duszpasterz - i mam do niego po dziś dzień ogromny sentyment. A że proboszczem został właśnie w owym dawnym klasztorze, przeglądającym się malowniczo w wodach jeziora, miałem tą wielką przyjemność bardzo bliskiego obcowania z historią tego miejsca i jego dziedzictwem.
poniedziałek, 9 marca 2026
Legendy i opowieści mogileńskie
Gdy bywałem tam tak często, legendy i bajędy nie zajmowały mego umysłu i ducha w rak znacznym stopniu, jak to jest obecnie. Owszem, lubiłem ich posłuchać czy poczytać, lecz bardziej jako dodatek do zabytków i historii - swoistą "przyprawę" dodającą miejscom i czasom więcej "smaku", tworzącą "klimat" dla danego obiektu i jego dziejów. Potem ów ksiądz odszedł z Mogilna i już nie miałem zbytnio okazji tam bywać, niestety. Gdy kilka lat temu ponownie tam trafiłem, moja fascynacja dawnymi opowieściami już znacznie wzrosła i... zacząłem się rozglądać za miejscowymi legendami. Bajarz to bowiem... bardzo ciekawskie stworzonko. ;)
Wydawać by się mogło, że w miejscu tak ciekawym, z tak bogatą historią, powinno być ich przecie sporo, a co najmniej kilka. Ale... okazało się to nie takie łatwe! Byłem niezwykle zawiedziony, że nie ma żadnej książki, choćby najskromniejszej, z miejscowymi legendami. Ba! Trudno nawet o jakieś skromne wzmianki! A pytałem nawet koleżankę z młodości, dziennikarkę pochodzącą z Mogilna! No bo - zdawało mi się - "kto, jak nie ona?" Niestety, nie potrafiła mi pomóc.
----------
Owszem, coś tam już kiedyś słyszałem: o zawalonym tunelu mającym biec od dawnego klasztoru benedyktynów gdzieś na drugi brzeg jeziora, pod jego wodami. Opowieść w gruncie rzeczy bardzo typowa - powielana dosłownie "kopiuj - wklej" dla wielu starych zamków i świątyń. W zasadzie... oparta na faktach, bowiem wiele warowni miało różne tajne wyjścia, przez które w razie napaści i oblężenia mógł się wydostać posłaniec, unikając wykrycie przez wroga, i pognać po pomoc. Kościoły i klasztory także były często warowne, a w każdym razie zdatne do bronienia się w nich, bo wszak czasy te były rzadko spokojne. Czy klasztor w Mogilnie mógł być taką twierdzą? Przyznam, że nie znam jego historii aż tak dobrze. Na pewno jednak można się było bronić w klasztornym kościele, który - nim przybrał dzisiejszy, barokowy kształt - był solidną, romańską świątynią z twardego kamienia. Wieloletnie badania archeologiczne w każdym razie nie potwierdzają tej legendy. Ale... któż zabroni w nią wierzyć romantycznemu duchowi bajarza?
Ów zaprzyjaźniony ksiądz - jak pamiętam - opowiadał też kiedyś, chyba podczas jednej z "wieczornic", o duchu mnicha bez głowy, który miał się jakoby snuć nocami po krużgankach klasztoru. A że potrafił opowiadać dość sugestywnie, ma pewne talenty gawędziarza, to ów mnich mi się nawet... przyśnił najbliższej nocy, a że spędziłem ją jako gość w tym starym klasztorze, więc "klimat" był! ;) Niestety nie wiem, czy była to prawdziwa legenda, zasłyszana przez niego z czyichś opowieści, czy też... nabajał po prostu. Owa zaprzyjaźniona dziennikarka, sądzi, że "wyssał to z palca". Z księdzem zaś - który od lat proboszczuje już gdzie indziej (a w Mogilnie jest znów klasztor, lecz Kapucynów) - kontakt mi się skurczył do rozmiarów symbolicznych i okazjonalnych, i... nie udało mi się zagaić rozmowy o tej opowieści zasłyszanej w Mogilnie przed mniej więcej ćwierćwieczem.
Zasłyszałem także opowieści o rzekomo ukrytej gdzieś głęboko w podziemiach bogatej klasztornej bibliotece. Benedyktyni znani byli i są ze swego zamiłowania do ksiąg i swoich "scriptoriów", w których je mozolnie przepisywali. Znane jest określenie "benedyktyńska praca" na zadania żmudne, wymagające cierpliwości, skupienia, precyzji i wytrwałości. Odnosi się ono właśnie do tego żmudnego przepisywania ksiąg - tworzenia wspaniałych i często bogato iluminowanych (ilustrowanych) manuskryptów. Także klasztor w Mogilnie miał z pewnością własne "scriptorium" i zapewne niemałą bibliotekę. Kres jego istnieniu przyniosły czasy zaborów. Pruscy zaborcy zagrabili wpierw majątek klasztorny, w 1816 roku zabronili zakonnikom przyjmować nowicjuszy, a w 1833 roku klasztor został zlikwidowany. Podobno jednak zakonnikom udało się ukryć swój bogaty księgozbiór gdzieś w klasztornych podziemiach. Bowiem co się z nim stało, to ponoć nikt nie wie.
----------
To tyle, co zapamiętałem z młodości - lepiej lub gorzej. Ale, gdy wiedziony swym niespokojnym duchem i ciekawością zacząłem szperać, to okazało się, że są jeszcze inne niezwykłe opowieści związane z Mogilnem, zachowane dzięki niemieckiemu badaczowi i zbieraczowi podań i legend, Ottonowi Knoopowi. Niestety, są to jedynie bardzo krótkie wzmianki, niekiedy w formie jednego tylko, czy dwóch zdań. Jak choćby ten zapis: "Niedaleko miasta Mogilno leży jezioro. Podobno przed wiekami zatonął w nim kościół, a nawet teraz w dzień św. Jana słychać z niego dźwięki dzwonów". Ot i tyle! Ledwie ślad zapewne obszerniejszej jakiejś legendy. Są też opowieści o duchach pokutujących, magicznej piszczałce czy aniele niebieskim spieszącym z pomocą utrapionemu kmieciowi. Ale... nie mogę przecież ot tak opowiedzieć wszystkiego na raz! :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
O teatrze ilustracji - kamishibai
Zajmuję się głównie teatrem ilustracji. Ta forma sztuki bajarskiej wywodzi się aż z dalekiej Japonii i po japońsku nazywa się "kamishib...
-
Środa Wielkopolska to dzisiaj niepozorne, niewielkie miasto. Z wyjątkiem kolejki wąskotorowej nie przyciąga zbyt wielu turystów. Miasto nie ...
-
O Gnieźnie mówi się, że tak jak Rzym leży na siedmiu wzgórzach. Rzeczywiście wzgórz w mieście nie brakuje – chociaż większości ich nie dostr...
-
Wspominałem już, że prócz Wielkopolski takim moim drugim ulubionym regionem kraju są Kaszuby. Od 1990 roku spędzamy - jak tylko to możliwe -...
_(cropped).jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz