wtorek, 3 marca 2026

O zbiórce książek na teatrzyk i o tym, co z tego mamy

 Jeśli ktoś myślał, że to blog tylko z baśniami czy o baśniach, to... ZONK! ;) To blog niejako "holistyczny" - o moich pasjach i tym, jak je realizuję. W tym także o naszym bajarskim teatrzyku, projektach , pozyskiwaniu funduszy i tym, jak są one wydatkowane, jak te projekty realizuję.

Pisałem już o występie, który ostatnio zrealizowałem w ramach projektu. Chciałem się nim zrewanżować za pozyskane książki. Tymczasem... nie udało mi się tego długu społecznego spłacić! Jak to? Ano usłyszałem w bibliotece: "my też będziemy mieli dla pana trochę książek." Biblioteki czasem otrzymują dary, z którymi... nie zawsze jest co zrobić, a też nie należy odrzucać, z wielu powodów. "Trochę to trochę" - pomyślałem i wziąłem ze sobą sporą torbę z IKEA, myśląc, że wypełnię ją może w 30%, no góra w połowie. Tymczasem, gdy pani otworzyła mi drzwi magazynku i wskazała: "To książki dla pana", zdołałem tylko jęknąć: "ooo raaanyyy boooskiiieee!"


No i w ten właśnie sposób mój dług względem miasta pozostał co najmniej (!!!) bez zmian. ;) Ale "spoko - koko", po prostu jest doskonały powód, by dać od siebie jeszcze więcej! ;) A dawać od siebie to jest generalnie to, co bardzo lubię. Część z tych książek już się wyceniła i poszła do antykwariatów - będą więc pieniążki na kolejne inwestycje. :) Co więcej, gdy opisałem występ z informacją, że zbieram książki na cele teatrzykowe... zgłosiła się do mnie pani, mająca sporo książek do wydania! 

Trudno mi wyrazić, jak bardzo się cieszę i jak jestem wdzięczny! Tym bardziej, że chcę także "doinwestować" moją kochaną Ilustratorkę. :) Przygotowujemy właśnie kolejne przedstawienie, kolejną opowieść... a może nawet dwie? Bo widocznie nie tylko ja jestem "na petardzie" po ostatnim tak udanym występie i pochwałach, z jakimi się spotkałem. ;) Być może więc prócz planowanego ....................... (cyt! tajemnica!) pojawi się w naszym repertuarze kolejna autorska baśń gnieźnieńska, "Córy Jelenia".

Nasz teatrzyk zaś wzbogacił się o... stół turystyczny, idealny rozmiarowo pod nasze "butai" (jak po japońsku nazywa się drewniana skrzynka teatrzyku "kamishibai") i trochę najpotrzebniejszych nam do tego rzeczy. Dotąd mieliśmy tylko stolik wprawdzie "mobilny", ale nieporęczny w transporcie i nie odpowiadający naszym potrzebom.


Teraz będziemy dysponować nie tylko dostatecznie dużym i płaskim blatem, ale także tekstylną "półeczką". Bardzo dla nas istotne jest także to, że stolik ma regulowaną wysokość, w dużym zakresie 50 - 80 cm. Dzięki temu będziemy mogli go rewelacyjnie dostosowywać do naszych potrzeb na miejscu występu - tak, by zawsze mieć nasze "butai" na odpowiedniej wysokości, by było rogodnie położone i dla nas, i dla naszych widzów. Możemy więc siadać na krzesełkach, bądź na ziemi - i ustawić odpowiednio do tego stolik z teatrzykiem! Da się też na nim instalować wygodnie oświetlenie czy elementy dekoracji.

Przede wszystkim: da się ten stolik zabierać ze sobą! Chociaż to zawsze dodatkowy ładunek. Każdy taki element jest zawsze jakimś obciążeniem i "gabarytem", podczas gdy teatr "kamishibai" ma być z założenia jak najbardziej mobilny. Gdy na jeden z występów przyjechałem z "ładunkiem", kolega - bajarz się dziwił i mówił, że im mniej się bierze ze sobą, tym lepiej. To na pewno racja, ale... gdy tacha się rzeczy ze sobą, to przynajmniej ma się pewność, że się je będzie miało. ;) Tymczasem akurat wówczas się okazało, że... nie mam stolika, o zapewnienie którego prosiłem organizatora. Lepiej więc stolik wozić ze sobą jako niezbędne minimum, a wszelkie inne rzeczy jako moźliwą opcję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

O teatrze ilustracji - kamishibai

Zajmuję się głównie teatrem ilustracji. Ta forma sztuki bajarskiej wywodzi się aż z dalekiej Japonii i po japońsku nazywa się "kamishib...