piątek, 19 czerwca 2026

Jutro premiera "Kwiatu paproci"!

Szukaj chłopie, szukaj dobrze a skarb cię ozłoci
Dzisiaj przecie o północku kwitnie kwiat paproci.
Przecie nocka świętojańska dzisiaj w gwiazdach idzie!
Znajdziesz chłopie kwiat paproci, zapomnisz o bidzie!

Takim pięknym czterowierszem rozpoczyna się baśń o kwiecie paproci, jaką opowiedział przeszło sto lat temu Michał Kajka. Był to słynny w swoim czasie i regionie mazurski poeta ludowy, orędownik polskości na Mazurach w czasach zaborów i plebiscytu w roku 1920, kiedy to ludność miała się opowiedzieć za przynależnością do Polski lub Niemiec. Był jednym z tych, którzy mocno przyczynili się i do podtrzymania polskiej, mazurskiej mowy i kultury i do tego, że ziemie te w końcu ozdobiła polska flaga i godło. Z jego osobą zetknąłem się wiele lat temu, czytając książkę Zbigniewa Nienackiego "Pan Samochodzik i Templariusze" - autor opowiedział tam wiele z historii swej przybranej "małej Ojczyzny", Warmii (mieszkał bowiem nad Jeziorakiem) i Mazur. 

Kajka był poetą. Przyznam, że ja... tak średnio lubię poezję - raczej niektóre tylko wiersze, jak właśnie ten króciutki. Mam do niego jednak sentyment i ogromny szacunek. Dlatego z zaskoczeniem (bo to wszak proza!), ale i z wielką radością, odkryłem w jednej z książek poświęconych bajędom z Mazur i... Kaszub (Ha! Ha! Ha! Nieco "egzotyczne" połączenie!) jego baśń o kwiecie paproci. I urzekła mnie ona tak bardzo, że postranowiłem: powinniśmy ją zrealizować w formie teatru ilustracji! I opowiadać nie tylko samą bajędę, ale może przy okazji także coś niecoś o jej autorze - znanym raczej tylko na Mazurach, a będącym postacią bardzo ciekawą i wielką. I tak się stało, chociaż zajęło nam to całkiem sporo czasu.

I nastał właśnie ten czas - najwłaściwszy dla tej opowieści. Ostatnie "pociągnięcia pędzla" zostały dokonane ledwie kilka dni temu przez Anastazję i... jesteśy gotowi do PREMIERY! No... prawie, bo jeszcze mam trochę pracy z samym tekstem, poprawki i próby. W każdym razie już jutro wystawiamy spektakl po raz pierwszy, i to nie byle gdzie, lecz podczas najbardziej prestiżowej imprezy kupalnockowej w Polsce, "Nocy Kupały na Lednicy"! To magiczny czas i magiczne miejsce, i cieszę się, że będę mógł być ponownie częścią tej magii. Niestety, będę sam, bo Anastazja musi iść do swej zwykłej pracy. Biedactwo moje! ;)

Czy czuję tremę? Oczywiście! I cieszę się z tego, bowiem wielki Charlie Chaplin stwierdził ponoć kiedyś, że trema pojawia się razem z talentem, więc... może naprawdę mam talent? ;) Myślę, że będzie dobrze, bo naprawdę... "czuję" ten tekst i jego klimat.

Noc Kupały, Noc Świętojańska... to przecież nasze piękne, słowiańskie święto! A ja się bardzo czuję Słowianinem. Czuję nasze "korzenie". Czuję się mocno zakorzeniony w naszej kulturze i zwyczajach. Mam w sobie prawdziwie "słowiańską duszę" i ona uzewnętrznia się także poprzez opowieści. Uwielbiam "zanurzać się" w słowiańskości i jako opowiadacz, i tak zupełnie prywatnie, starając się jak najlepiej poznać te nasze "korzenie" nie tylko przez baśnie, ale także przez wiedzę - historię, archeologię, etnografię...

Robię to, co kocham- i staram się tą samą miłość rozbuzdzić także w innych. W starych bajędach, w umiłowaniu dawnych zwyczajów w świadomości ich, w kultywowaniu - w tym także kryje się patriotyzm! Tak, bajędy nie muszą być wcale "bogoojczyźniane", mogą być lekkie i magiczne, a jednak mogą być głęboko patriotyczne. Bo patriotyzm to nie tylko hymn, flaga i... (dla wielu) krzyż. Bajędy nasze sięgają nawet głębiej, niż te symbole. Gdy pracuję z tekstami takimi, jak ten, czuję że... naprawdę dotykam POLSKOŚCI w samej jej głębi, w jej istocie, w jej duchu! I to mnie niesamowicie unosi.

No i zrobiło się jakoś tak... wzniośle. ;) Ale piszę tak prosto, z serca. I pewnie te moje myśli podobałyby się Michałowi Kajce - polskiemu patriocie, Mazurowi z krwi i kości, o gorącym sercu. Wróćmy do tej jego baśni...

Motyw "kwiatu paproci" jest bardzo powszechny w kulturze polskiej, czy może nawet ogólnosłowiańskiej... Muszę się przyznać, że nie mam tego tematu aż tak zgłębionego, by wiedzieć na pewno, czy to motyw typowo nasz polski, czy też ogólnosłowiański - więc końcówka poprzedniego zdania jest tak na zasadzie "być może". Zazwyczaj jednak powtarzana jest ta baśń według jednego tylko wzorca, bardzo podobnie. 

A Kajka... opowiedział swoją i chwała mu za to! Zapewne - a może niewątpliwie? - czerpiąc z lokalnej tradycji ludowej. Chociaż opowiedział ją nie jak baśń, a jakby... urywek z kroniki życia lokalnej społeczności, kregu ludzi najbliższych, swej rodziny. Opowiada przygodę, jaka się rzekomo przydażyła komuś z jego bliskich, człowiekowi z konkretnym imieniem i nazwiskiem. I ma to swój wielki urok. Tak samo jej głęboki, mazurski charakter. Wszystko się toczy w tym szczególnym mazurskim krajobrazie - jezior, bagien i lasów. I tu muszę się - może trochę ze wstydem - przyznać że to region i kultura ludowa mi... najzupełniej obce, bowiem przez Mazury tylko przejeżdżałem, raz jeden w życiu! Wiem, niewątpiwie należy ten "grzech ciężki" kiedyś wreszcie zmyć z mej duszy! ;)

Czy w ogóle powinienem się brać za baśń mazurską nie znając wcale Mazur? Myślę, że jej główny wątek kulturowy jest tak uniwersalny, że... daję radę. ;)  Starałem się przy tym podejść do tematu z ogromnym szacunkiem - pozostawić w tej bajędzie jak najwięcej z Kajkowego oryginału, z mazurskości. Nie było to wcale łatwe, bo nie tylko trzeba było dokonać redakcji i skrótu tekstu, któr4y był nieco zbyt długi dla naszego teatrzyku, ale często musiałem podczas pracy z tekstem balansować językowo pomiędzy polską mową z czasów autora i gwarowymi słowami, a mową zrozumiałą dla współesnych. Nie ze wszystkiego, co może być trudniejsze do zrozumienia zrygnowałem - właśnie by zachować "klimat" mazurskiej opowieści. Na ile mi się to udało? Można się będzie przekonać już jutro na Lednicy! :)

Jeśli tylko kondycja pozwoli, nie ograniczę się do tej tylko opowieści. Mam bowiem w zanadzrzu i króciutką bajędę o kwiecie paproci... Nie, nie z Wielkopolski co prawda, ale z sąsiednich Kujaw, które znam chyba nieźle - z okolic Strzelna. Mam przy tym ambicję, by tą opowieść przedstawić w formie klasycznego bajania  odłożyć na moment na bok teatrzyk i kartę z tekstem i bajać po prostu paszczą. ;) Wiele tu jednak zależy właśnie od kondycji, od ograniczeń narzucanych mi przez... no, niepełnosprawność, do której już nauczyłem się przyznawać.  To opowieść prosta i krótka, więc jest nadzieja, że się uda. Ale także pełna uroku, a nawet ludowej mądrości - jak i ta mazurska. Taka dośc mocno o tym, co się w życiu naprawdę liczy, co jest ważne. No właśnie - obie te opowieści to i nieco filozofii - lecz w bardzo lekkiej formie podanej - i sporo walorów wychowawczych, i niamało ludowego humoru. A więc MIX IDEALNY! :)

Ale przecież Noc Kupały to nie tylko kwiat paproci! To słowiańskie święto miłości i także o miłości zapewne coś przy okazji również opowiem. :) Ale... Oj, rozpisałem się! A przecież trzeba się szykować do występów!
Zapraszam nad Lednicę na tę szczególną noc - jedną jedyną taką w całym roku!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

O powidzkich legendach

Powidz jest dużą wsią, leżącą na południowy wschód od Gniezna. Tak, wsią, chociaż wygląda na niewielkie miasteczko. W Polsce kojarzy się prz...