czwartek, 9 kwietnia 2026

Robota... "na pełnej petardzie"! ;)

 

Pracujemy cały czas nad nową, piękną i... mądrą baśnią.  15-minutowa opowieść to tak naprawdę wiele, wiele godzin pracy twórczej, wiele spotkań, wiele rozmów. Aktualnie skupiamy się na koncepcji ilustracji, których tym razem będziemy potrzebować całkiem sporo, bo aż około... 20! Oj! To nieco więcej, niż zazwyczaj potrzeba do jednego spektaklu teatru ilustracji, chociaż bywają też i obszerniejsze bajędy.

Środa była dniem roboczym i... bardzo udanym. Mieliśmy wcześniej gotową z grubsza koncepcję 5 ilustracji i liczyłem na 5 kolejnych. Tymczasem poszliśmy z robotą tak "na pełnej petardzie", żeśmy doszli do pomysłu na... kartę z napisem "KONIEC"! Jednak dla nas to wciąż ledwie... zaczątek prac, bo ilustratorka teraz będzie musiała to namalować, koncepcję każdej karty będzie się weryfikować "przy sztaludze", wiele pewnie jeszcze zmieniając. Tym bardziej, że dużym wyzwaniem podczas pracy nad tą opowieścią jest, by nie było zbyt dużej powtarzalności ogólnej koncepcji poszczególnych obrazków i ich motywów, bo mamy nieco dość podobnych scen, a... widz przecież nie może się nudzić. 

Tym razem pracujemy z Anastazją w jeszcze większej "symbiozie", niż zazwyczaj. Ja nie potrafię malować, niestety, ale w koncepcjach jestem nie najgorszy chyba - i w tym sensie jakby "malujemy" razem. Moja "działka" to przede wszystkim praca z tekstem, a tej jest całkiem sporo, chociaż tym razem nie ja jestem jego autorem, lecz Michał Kajka, znamy twórca ludowy z Mazur. Moja praca to przeredagowanie tekstu i dopasowanie go - także ilościowego - do spektaklu kamishibai. To wcale nie jest takie proste, jak się może zdawać! 

Przede wszystkim tekst musi być skrócony - w sumie, jak szacuję o ok. 20 - 25%. To całkiem sporo, więc trzeba się dobrze zastanowić, z czego można zrezygnować. Nie przychodzi mi to łatwo, gdyż jest napisany pięknym językiem, bardzo bogatym. Sam Michał Kajka był bojownikiem o polskość Mazur i o polską mowę. Mam więc do czynienia nie tylko z pięknym tekstem, ale i z "legendą" jego twórcy - nie można więc nic stracić z głównych elementów charakterystycznych dla jego twórczości. Czuję się trochę tak, jakbym przeredagowywał np. Prusa czy Reymonta! Toute proportion gardees, oczywiście. Staram się to zrobić z ogromnym szacunkiem do Kajki, do tego jego utworu i do całej kultury mazurskiej, w nimprzepięknie zawartej. Chcę tą realizacją także wystawić mu jakby swoisty "pomnik" i moźe też "na marginesie" pięknej bajędy i o nim samym choć troszkę opowiedzieć, jako o wspaniałym twórcy ludowym i równie wspaniałym Polaku.

Sporym wyzwaniem jest też język. Michał Kajka żył w latach 1858 - 1940. Ta opowieść, którą realizujemy, powstała prawdopodobnie jeszcze pod zaborami. Jest więc spisana polską mową sprzed ponad 100 lat! Jest to język dla mnie zrozumiały i zachwycający, ale... przecież tworzymy nasz bajarski teatrzyk głównie dla dzieci - i to dla nich język tej opowieści musi być zrozumiały i zachwycający! Z ogromnym bólem serca muszę więc wykreślić z opowieści wiele przepięknych słów, które rozumiem i kocham, ale które by były "zaporą" dla naszych młodych widzów, i muszę albo zupełnie z nich zrezygnować, albo zastąpić ich współczesnymi odpowiednikami. Z drugiej zaś strony także nie "wymazać" ich zbyt wiele, by jednak opowieść miała dość mocno "rustykalny" charakter, by pozostawała bajędą Kajki, mocno zakorzenioną w jego czasach. To także szacunek do twórcy.

Realizacja tego projektu napotyka też pewne "życiowe problemy", bardzo przyziemne - kasa, kasa, kasa... ;)  U nas zawsze jest jej "przykrótko", ale nie my jedni mamy ten problem - ma go także organizator imprezy, w którą z projektem tym celowaliśmy. Mamy sygnały, że mimo najlepszych chęci i entuzjazmu, muzeum, dla którego chcieliśmy wystąpić, może na nas nie starczyć budżetu. Próbuję znaleźć alternatywne rozwiązania. Muzeum zaproponowałem alternatywny sposób wynagrodzenia nas, niejako... "w naturze". No i, rzecz jasna, szukamy także innych miejsc, gdzie ta specyficzna opowieść mogła zostać zaprezentowana. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

O teatrze ilustracji - kamishibai

Zajmuję się głównie teatrem ilustracji. Ta forma sztuki bajarskiej wywodzi się aż z dalekiej Japonii i po japońsku nazywa się "kamishib...