sobota, 10 stycznia 2026

Zajrzałem do antykwariatu i...

Jestem w trakcie pewnej wieloetapowej "procedury medycznej". Kto wie, ten wie o co chodzi. ;) Łączy się to z koniecznością wyjazdów do Poznania. Wczoraj, gdy już było po wszystkim, zaszedłem do Antykwariatu "Bookinista", znajdującego się na kultowych poznańskich Jeżycach, rozsławionych szeroko przez Małgorzatę Musierowicz. Wypatrzyłem go już kiedyś, ale był - niestety - akurat zamknięty. Tym razem się udało! Przede wszystkim szok, bo to jakaś "krzyżówka" antykwariatu z kawiarnią! Można spokojnie usiąść przy stoliku i... podelektować się! :)

Wszedłem i... oczywiście zaraz zadałem pytanie: "Znajdą się jakieś legendy i baśnie?" Sympatyczny pan, jak się okazało właściciel, wskazał regał naprzeciwko, w sąsiednim pomieszczeniu, ze słowami: "Jak coś, to na półkach dla dzieci." Trochę stereotypowe - jak baśnie i legendy, to dla dzieci. ;) Hi, hi, hi... No cóż... A przecież są one nie tylko dla dzieci, i nie zawsze też dla nich się nadają! Ja staram się obalać ten stereotyp.

Nie było tego tam wiele - zwłaszcza jeśli odrzucić te typowo dla dzieci, w "cukierkowej" oprawie, z mocno "przemielonymi" treściami zaczerpniętych od "klasyków gatunku". Ale... coś ciekawego się trafiło!

Zwróciła moją uwagę właśnie tą okładką z tkaniny, pozbawioną obwoluty. Na półce od razu ją wypatrzyłem, widząc tylko grzbiet, i sięgnąłem po nią, spodziewając się czegoś ciekawego. I się sprawdziło! To "Bery i bojki śląskie" znanego literata śląskiego, Stanisława Ligonia.

To właściwie nie bajki - bajkę widzę póki co jedną - ale gadki, a także wiele śląskiego humoru. Wszystko spisane gwarą ludową - a raczej jej uproszczoną wersją, czymś pomiędzy gwarą śląską a polskim językiem literackim, by treść była zrozumiała także dla nieśląskich czytelników. Moją szczególną uwagę zwróciła jedna z bajek:

I od razu wiedziałem, że... TA KSIĄŻKA MUSI BYĆ MOJA! No i jest! ;) Oczywiście upatrzoną bajkę od razu przeczytałem i... to był "strzał w dziesiątkę"! Diabelskie przygody w połączeniu ze śląskim humorem ludowym! Cymes i miodzio! :) Reszta "zawodowo" jest dla mnie mniej interesująca, ale ta opowiastka warta jest zakupu całej tej książki. A kosztowała mnie ona "prawdziwy majątek", bo... 9 zł 50 gr. Chciałem utargować na 8, ale się nie udało. ;)  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

O teatrze ilustracji - kamishibai

Zajmuję się głównie teatrem ilustracji. Ta forma sztuki bajarskiej wywodzi się aż z dalekiej Japonii i po japońsku nazywa się "kamishib...