Świat baśni jest piękniejszy od realnego - dlatego tak przyjemnie się w niego ucieka. W nim bowiem zwykle dobro w końcu zwycięża, w realnym zaś... różnie to bywa. Świat baśni powinien nas kształtować i uczyć życia w realnym świecie. Przynajmniej zaś wnosić w jego szarość, a może i mroki, promyk światła i trochę nadziei, szczyptę magii i ciepłego uśmiechu. Dobrze jest, jeśli baśń przynajmniej pomaga choć na chwilę oderwać się od "realiów życia" - czasem tak bardzo "twardych" jak kamień - i staje się dla nas odpocznieniem i ukojeniem, pomaga przetrwać.
Dla mnie osobiście baśń jest nieraz takim "wyjściem ewakuacyjnym" i swoistym "wentylem bezpieczeństwa". Jest to dla mnie forma terapii, próby odnalezienia się w tym świecie, wśród ludzi. Pomaga w codziennej egzystencji, bo można zrobić coś fajnego z innymi 0 przybiera formę wspólnego bytowania. Pomaga mi także pozostać normalnym człowiekiem, nie zwariować w tym szalonym świecie. Szukam w baśniach ulgi dla swego skołatanego serca, wytchnienia dla duszy i... nadziei.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz