Chociaż z postury przypominam może nieco niedźwiedzia, bowiem spory ze mnie chłop, to jednak w zimowy sen nie zapadam. I pracuję. Na przekór kalendarzowi też, w środku zimy, ja myślę o lecie. Konkretniej zaś o samym początku lata - o Nocy Świętojańskiej i słynnym kwiecie paproci. Kwiat ów cudowny ma, według legend naszych, przynieść szczęście i bogactwo temu, kto go znajdzie. Znaleźć go jednak niełatwo, bowiem jest malutki, w całym lesie zakwita tylko jeden, i w dodatku na jedno tylko mgnienie oka.
Motyw to powszechnie znany i w wielu literackich opracowaniach. Mnie jednak urzekła wersja nieco odmienna od tej najbardziej znanej - to opowieść mazurska, z odrobiną humoru, ale też głęboką refleksją, z mocnym morałem. Ja lubię zaś baśnie, które są piękne, a bardziej jeszcze takie, które są nie tylko piękne, ale także mądre i pouczające - takie, jak ta, którą teraz "wziąłem na tapet".
Przypisywana ona jest temu starszemu mężczyźnie, którego wizerunek tu obok zamieszczam. A to nie byle kto, lecz Michał Kajka. Wielu osobom to nazwisko nic nie mówi. A szkoda, bowiem można go najlepiej określić słowami filmowego Kargula Pawlaka: "...a to znamienity Polak był!" Żył w bardzo trudnych czasach zaborów i germanizacji - na Mazurach kto wie, czy nie bardziej jeszcze bezwzględnej, niż u nas w Wielkopolsce - lecz miał w sobie gorące polskie serce i wielką miłość do polskiej mowy i walczył słowem o podtrzymanie polskości na Mazurach.
Był przede wszystkim poetą ludowym, więc było dla mnie dużą niespodzianką, gdy w jednej z zakupionych kiedyś książek natrafiłem na tą baśń. Wprawdzie nie napisał jej sam, własną ręką, lecz opowiedział redaktorowi "Mazura Wschodniopruskiego" - polskiego czasopisma, a ten tą opowieść, jak rozumiem, spisał i opublikował. To autorstwo mnie bardzo cieszy, bo oto mam nie tylko piękną i mądrą baśń do opracowania, ale także niezwykle ciekawą postać do przypomnienia oraz...
...jeszcze jedną ważną lekcję dla słuchaczy: jak pięknym i godnym szacunku i miłości jest nasz język ojczysty! Obawiam się, że my dzisiaj nie dbamy oń należycie, nie pielęgnujemy go, nie przykładamy do niego tak znaczenia... A mamy przecie klejnot! Tacy ludzie, jak właśnie Michał Kajka, byli tego świadomi, i wiedzieli, że potrzeba nieść polskie słowo, by nim podtrzymywać i rozniecać ogień w polskich sercach. On głęboko wierzył w odrodzenie się Polski i o to walczył - polskim słowem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz