Święty Mikołaj to człek bardzo zajęty... Chociaż czy człek, czy duch lub demon / pół-bóg? Bo ponoć ów "dobrotliwy staruszek" ma tyleż korzenie w katolicko-prawosławnym kulcie św. Mikołaja i legendami hagiograficznymi z nim związanymi, co i w... skandynawskiej mitologii i demonologii. Cóż, mniejsza o to. W każdym razie jest on bardzo zajęty, co wie każdy - a przynajmniej każde dziecko. Nie mam więc do niego żalu, że przybył do mnie trochę później, niż w Boże Narodzenie, bo mniej więcej w połowie stycznia...
A w sumie nawet nie osobiście, tylko zainspirował do obdarowania mnie bydgoskie Wydawnictwo Quixi Media, które wydaje m.in. fantastyczne książki z regionalnymi legendami. Trafiłem na ich ślad przypadkowo, szukając legend i baśni związanych z lasami. Konkretnie zaś na ślady ich publikacji pt. "Legendy lasów Kujaw i Pomorza". A że akurat siedzę w "klimatach leśnych", chciałbym koniecznie ją nabyć. Niestety to "biały kruk", który na platformach sprzedażowych jest w dwóch sztukach, w... "odpowiednio" absurdalnych cenach 200 - 250 zł. ;) No więc szukam innych możliwości pozyskania jej, w rozsądniejszy sposób.
Niestety, publikacje te ogólnie nie są zbyt dostępne i... od tego wszystko się zaczęło, że spytałem wydawcy, gdzie je zakupić. No i nie dostałem wskazówek, a za to... ogromną pakę książek!
Gdy je włożyłem na wagę, wskazała... 6,6 kg! Szczęśliwie kurierzy to silne osoby, dla których ciężary to "chleb powszedni", i wnieść taką pakę na drugie piętro nie było problemem. ;)
Dostałem SKARB! Prawdziwy SKARB! I mam w sercu wdzięczność dla tego wydawnictwa podobnie wielką, jak ta paczka, albo i większą nawet! Potrafili dogodzić bajarzowi, jak mało kto! A dostałem:
- "Legendy Kujaw i Pomorza",
- "Legendy Wielkopolski",
- "Legendy Województwa Łódzkiego",
- "Legendy Mazowsza",
- "Legendy Zachodniego Pomorza",
- "Legendy Województwa Pomorskiego",
- "Legendy Warmii i Mazur"...
Uff! Mała "litania"! Niestety, nie ma w niej tych wymarzonych "Legend lasów Kujaw i Pomorza", ale być może zwyczajnie nawet wydawca już ich u siebie nie ma. Muszę więc poszukiwać dalej - i tak czynię. Nie poddam się! Bo kocham lasy i leśne opowieści o ludiach, duchach leśnych, zwierzętach... Ano, zobaczymy czy się uda i jak. Na pewno i tym się podzielę, jeśli odniosę i w tym sukces.
Książki są bogate w treści. Każda z nich jest pełna legend... ile? Nie liczyłem, ale w każdej z nich naprawdę wiele. wiele! Różnorodne także w stylu, ale każda znakomita literacko. W dodatku całość wydana na niesamowitym poziomie edytorskim, z ogromną starannością. Pięknie zilustrowane, na wysokiej klasy papierze... Każdą z nich jest przyjemnie wziąć do rąk i czytać - moje zmysły dostały równie wspaniałą "ucztę", jak i mój duch. moje romantyczne "serce bajarza"!
Samorządy powinny zrozumieć, że takie publikacje nie są wydatkiem, lecz INWESTYCJĄ! Mam nadzieję, że także miasto Gniezno i Powiat Gnieźnieński to dostrzegą. Jedyne bowiem, co mamy - o jle jeszcze w ogóle jest to dostępne - to skromny zbiorek "Legendy Gnieźnieńskie" pani Szulczyńskiej, nijak nie odpowiadający "targetowi"... Właściwie "bieda-zbiorek", bo wydawca się nie przyłożył, zrobił "aby było". Naprawdę życzyłbym memu miastu KSIĘGI LEGEND NA TAKIM POZIOMIE! Zazdrość!
Powolutku zagłębiam się teraz w ten otrzymany skarb, delektuję się... To ogromny zapis naszej kultury - przede wszystkim ludowej - i historii, bo legendy splatają się i z historią, i ze znanymi postaciami poszczególnych regionów. To jest taki niezwykły splot - szczególnie mi bliski, który i sam lubię stosować we własnej twórczości. Bo chodzi nie tylko o piękną opowieść, ale o wprowadzanie czytelnika w region, w jego głębię - w rozmiłowywanie go w ziemi ojczystej i jej poszczególnych regionach. To jest prawdziwy sens tej serii, jak myślę.








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz