czwartek, 11 grudnia 2025

Na styku dwóch światów

Legendy. Nasze piękne legendy! Mam do nich, co często podkreślam, specyficzne podejście. Traktuję je trochę tak, jak dawni nasi kronikarze - jako część historii, którą trzeba opowiedzieć. W stareńkich kronikach nie ma wyraźnego oddzielenia pomiędzy "dziejami bajecznymi" a "czasami historycznymi". To, co znano jedynie z bajęd opowiadanych z pokolenia na pokolenie płynnie przechodzi tam w to, co już dobrze pamiętano i potrafiono opisać mniej lub bardziej dokładne, opierając się na świadkach wydarzeń. 

Legendy były wówczas po prostu częścią naszych dziejów ojczystych. Kiedy przestały nimi być? Może w "epoce oświecenia", kiedy ludzie zaczęli odchodzić od ślepej wiary w stronę wiedzy, zadawać pytania i szukać na nie odpowiedzi, poszukiwać argumentów i dowodów, wszystko badać... Romantyzm legend musiał ulec wobec "szkiełka i oka" ludzi nauki. Historia także stała się nauką i wyeliminowano z niej legendy. Chociaż wraz z jej rozwojem zaczęto także uwzględniać, że może i w nich być "ziarenko prawdy". Bowiem w nauce także nie wolno niczego pochopnie wykluczać.

Historia - to dla nas obecnie dziedzina wiedzy, oparta w znacznej mierze na dokumentach czy artefaktach. Oczywiście to także różne domniemania, ale jednak powinny mieć solidny "grunt" - którego (z żalem przyznaję) legendy nie mają. To maja ukochana dziedzina wiedzy - w której, że pozwolę sobie na nieco nieskromności - byłem całkiem niezły w szkole. I jest mi bliska po dziś dzień. Do legend (na)wróciłem potem...

Jesteśmy dumni z naszej historii. Tej, która jest mocno udokumentowana, pewna  - mniej lub bardziej w każdym razie, bo nie wszystko jednak wiemy absolutnie na pewno. Ale powinniśmy także znać i opowiadać nasze legendy, z których także możemy być dumni. Także i legendy nasze bowiem ukształtowały nasz naród, naszą tożsamość i dumę. Bez nich historia nasza jest jakby lekko "kulawa na jedną nogę", bo chociaż mówi nam o Mieszku I i Bolesławie Chrobrym, to... Ale skąd się wzięli Piastowie? Tego już nam nie powie! Mówi nam o tym legenda, a więc należy ją wpleść w Historię!

Naprawdę trudno się bez legendy obyć! Od legendy można też płynnie przejść go historii; z pomocą legend opowiedzieć też część dziejów ojczystych - od bajędy przejść do gawędy. I tak to jest z częścią mojej twórczości i spotkaniami, występami. Przemieszczam się często gdzieś pomiędzy światami - fantastycznym a realnym. Nawet w przypadku baśni muszą być one zazwyczaj mocno zakorzenione w naszej tradycji, a tradycja jak najbardziej da się ująć w sposób naukowy - historycznie i etnograficznie. Tam, na "zetknięciu" tych dwóch światów jest dla mnie najciekawiej. To moje... ulubione miejsce i żyję właśnie tak, dokładnie "na styku dwóch światów".

Aktualnie próbuję zacząć coś zupełnie nowego w mojej "bajarskiej karierze". Jest jeszcze zbyt wcześnie, by zdradzać, co to będzie - rozmowy w tej sprawie ledwie się zaczęły. Jednak będzie to poważny projekt medialny na tym właśnie moim ulubionym miejscu, w którym "stykają się dwa światy", w którym często legenda wiąże się z historią i można opowiedzieć po części jedno i drugie. Oczywiście będą to opowieści mi najbliższe - z mojej ukochanej "małej ojczyzny", Wielkopolski. A gdzie i jak? O tym w swoim czasie, gdy się uda. A póki co... trzymajcie za mnie kciuki!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

O teatrze ilustracji - kamishibai

Zajmuję się głównie teatrem ilustracji. Ta forma sztuki bajarskiej wywodzi się aż z dalekiej Japonii i po japońsku nazywa się "kamishib...