Niekiedy bajarskie inspiracje znaleźć można tam, gdzie ich się wcale nie spodziewamy. Ja sam jedną z największych inspiracji znalazłem przed laty w niewielkiej książeczce Piera d'Aubigny "Ślady", wydanej w Polsce w roku 1997 przez Wydawnictwo Palabra. Po latach sam już nie wiem, jak ona do mnie trafiła.
Opowieść ta zafascynowała i poruszyła mnie tak bardzo, że od razu zacząłem nad nią pracować - co zresztą widać na powyższych skanach, bo poczyniłem "nieco" notatek. ;) Mocno ją rozwinąłem - tak co najmniej do 250% pierwotnych rozmiarów - wnosząc w nią dużo swej własnej wyobraźni, barwności. W tej właśnie autorskiej wersji przedstawiłem ją - bodaj osiem czy dziewięć lat temu - na scenie podczas "Nocy 1001 Baśni" w Poznaniu, co było moim bajarskim debiutem. Uczyniłem to - dla niepoznaki ;) - pod zmienionym tytułem: "Cenniejsze niż złoto". I wiele osób, także spośród bajarzy, się nią zachwyciło.
Przygotowałem ją także w formie scenariusza teatru ilustracji. Myśląc o jej wydaniu, wszedłem w kontakt m.in. z Wydawnictwem Palabra (kwestia praw autorskich i zgód). Z wydania w końcu nic nie wyszło, ale przy okazji na jaw wyszło, że... nie ma takiego autora, jak Pier d'Aubigny, że to pseudonim i nawet w wydawnictwie nie wiedzą, kto naprawdę książeczkę tą napisał. Wolą autora było natomiast, by nieść to, co w niej przekazał, dalej do ludzi, by korzystać z niej do inspiracji. Ze swej strony zaproponowałem, że skoro tak, skoro mógłbym tą opowieść wydać w swojej wersji, to we współpracy z ich wydawnictwem i aby część dochodów była przeznaczona na misje w Afryce, gdzie pracują polscy księża klaretyni (do nich właśnie należy Wydawnictwo Palabra). Niestety, póki co przynajmniej, nic z tego nie wyszło, ale... sprawa jest otwarta, rzecz jasna.
"To piękna przypowieść!" - powiedziała mi jedna z bajarek podczas poznańskiego spotkania przed laty, gratulując debiutu. - "Bo to w sumie nie baśń, ale przypowieść..." No i świetnie ją zakwalifikowała, bo ja sam miałem z tym wielki problem. Jak na baśń było w tym jednak zbyt wiele realizmu i filozofii. Chociaż przypowieści kojarzą nam się bardzo... biblijnie, bo przecież Jezus często posługiwał się przypowieściami właśnie. Jednak to naprawdę trafna kwalifikacja. Ale doskonale pasuje ona do bajarskiego warsztatu - a ja bardzo lubię takie mądrości i wplatać je w swe bajarskie pasje. Jestem skłonny je określić mianem: "przypowieści bajarskich", bo brzmi to może nieco lżej, niż samo "przypowieści", mniej "filozoficznie" czy... biblijnie.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz