To, że kocham baśnie i legendy - wiadomo. Ale też lubię wszelkie historie niesamowite, "opowieści dziwnej treści". Jeśli się zastanowić, to one też są po części jakby legendami, bądź też stają się nimi. Bo przecież często różnią się od legend tylko tym, że są one "świeższej daty", a legenda to opowieść pokryta "szlachetną patyną wieku"
Lubię np. opowieści o... duchach, które w zasadzie też są rodzajem legendy. W moim mieście są takie nawiedzone miejsca. O niektórych opowieści krążą wśród ludzi. Chociaż obecnie może już nie tak, jak kiedyś, bo coraz bardziej może... wstyd w duchy wierzyć i o nich opowiadać. O innych miejscach pewnie wie niewiele osób. Sam wiem o takim, i słuchałem opowieści świadka - osoby dla mnie bardzo wiarygodnej - opowiadającego o dziwnych odgłosach w pustym budynku, o trzaskających drzwiach czy jakby toczącej się po schodach piłce. "Smaczkiem" tym jest także historia samego budynku.
Zastanawiam się, kiedy w sumie "zwykła opowieść o duchach" staje się szacowną legendą? Na pewno po wiekach... Któż z nas nie lubi słuchać o duchach starych zamków? Ale niekiedy w książkach z legendami regionalnymi można spotkać i takie, sprzed ledwie stu lat. I czasem sam się zastanawiam, czy to już naprawdę legenda, czy jednak jeszcze nie, tylko zwykła opowiastka.
W okolicach Gniezna też mamy taką "młodą legendę", sprzed nieco ponad 100 lat. Opowiada o pruskim leśniczym, który nawet po śmierci pilnował ukochanego lasu przed złodziejami i kłusownikami. Podobno wiele osób go widziało. Opowieść ta zaliczona został.a nawet do "szlaku legend" powiatu gnieźnieńskiego. Sam napisałem zresztą także jej autorską wersję, godząc w niej "opowieść z dreszczykiem" z wątkami silnie proekologicznymi . Myślę, że leśniczy Paul byłby z tej mojej wersji legendy o nim bardzo zadowolony.
"Co ty, w duchy wierzysz?" - to pytanie, które niekiedy każdemu z nas zdarza się usłyszeć. Trochę kpiarskie, delikatne napomnienie mające nam mówić; "ależ proszę, nie bądź naiwny!" Ale... czy możemy być naprawdę pewni, że istnieje i prawdą jest tylko to, co możemy zobaczyć, dotknąć, czy zmierzyć? W gruncie rzeczy przecież tak niewiele wiemy o świecie, postrzegamy tylko jakiś jego wycinek. Ot, przykład z zakresu fizyki - widzimy tylko światło w określonym zakresie, tak samo mamy ze słyszalnością dźwięków. Ponad to wszystko, co nas otacza, i czym sami jesteśmy, opiera się na wibracjach i nawet fizycy rozważają bardzo poważnie możliwość istnienia wielu światów, funkcjonujących równolegle ze sobą a może też mogących się przenikać zazębiać czy mieć między sobą tzw. "portale".
Nie znam się na tym zupełnie, i fizyka mnie przerasta, ale lubię niekiedy posłuchać i czasem... może taki fizyk, jak np. znany z telewizji prof. Michio Kaku, wcale by tego kpiarskiego pytania nie potraktował tek lekko? Może w odpowiedzi na nie by dał mały wykład z fizyki teoretycznej czy kwantowej, czy czym tam się jeszcze fizycy zajmują. Może by odpowiedział: "teoretycznie to możliwe"? A ja jakbym odpowiedział? Tak, wierzę w duchy! Poniekąd "służbowo", jako bajarz, ale też z wyboru - bo wierząc, przynajmniej tak trochę i choćby na chwilę tylko, znacznie fajniej się takich opowieści słucha lub samemu je opowiada. ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz