Wspominałem niedawno o książkach, jakie do mnie przyszły z Janowca Wielkopolskiego. Bardzo ogólnie wspomniałem też o legendzie, która mnie szczególnie urzekła, z książki "Legendy i podania okolic Janowca Wielkopolskiego" autorstwa pani Joanny Chmielewskiej. A jest to legenda o wodniku z jeziora Kołdrąbskiego.
Dlaczego akurat ta? Bo chyba najbardziej spośród opowieści zawartych w tym zbiorku "dotyka" mocno naszych słowiańskich korzeni, wierzeń naszych przodków - w których wodniki, rusałki i inne wodne stwory - są mocno zakorzenione. A ja mam ogromny sentyment do prasłowiańszczyzny, do tego, co w naszej kulturze najstarsze, najbardziej pierwotne. Jak chodzi o baśnie i legendy także. Niekiedy miewam ochotę... pożyć w tych dawnych czasach, chociaż trochę, przeżyć coś, poznać coś, "dotknąć" ich... Dowiedzieć się o nich czegoś na pewno - jak żyli i w co wierzyli nasi przodkowie. Bowiem wiele o tym raczej się domyślamy, niż wiemy. Gdybyż tylko było to możliwe! Inny powód jest taki, że ogromnie kocham wodę! No i lasy! A już szczególnie wody otoczone lasami! ;) I może przez to także i wodne stwory mi są jakoś szczególnie bliskie i chętnie o nich słucham, i równe chętnie też o nich opowiadam. Z tego zrodziły się także moje "jeziorowe" opowieści, jak ta o rusałce z Koszyka, o pannach wodnych z jeziora Jelonek czy o rybaku Niedzięgielu. A w dodatku jestem... zodiakalnym Wodnikiem.
Wodnik w wielu ludowych podaniach to postać bardzo demoniczna, mroczna i niebezpieczna. Działalnością wodników tłumaczono sobie często utonięcia, a bywało także, że polowały one na ludzi także nad brzegami wód czy na bagnach. W tej kołdrąbskiej bajędzie zaś poznajemy wodnika zupełnie odmiennego. Krobek - tak bowiem ma on na imię - jest postacią bardzo subtelną, nieśmiałą i romantyczną. Skrywa się on w szuwarach i obserwuje Anusię, dziewczątko z wioski, które przychodzi i siada nad jeziorem, by w samotności nucić sobie i śpiewać piosnki. Chociaż to Krobek jest "istotą magiczną", to nie on na nią, ale ona na niego rzuca jakby urok - jest coraz bardziej oczarowany tą ziemską istotą i jej śpiewem. Tak bardzo, że chociaż krępuje się swej brzydoty, wychyla się z trzcin, przybliża i wreszcie się jej ukazuje. A dziewczę pełne odrazy do niego ucieka i nie chce już ani się zbliżyć do jeziora przez wiele, wiela lat...
Chociaż nie pada w tej bajędzie słowo "miłość", to jednak przebija w niej ona bardzo wyraźnie. Nie brakuje opowieści, gdzie między ludźmi a demonami wodnymi pojawia się i rozkwita miłość - zwykle jednak nie kończy się to dobrze, zwłaszcza dla ludzi. Tu jednak to wodnik jest zraniony, wzgardzony. Tym bowiem się różni od rusałek, w których nieraz zakochują się w starych podaniach ludzcy młodzieńcy, że jest szpetny i cuchnie sitowiem i rybami. A że jest szlachetny, ma dobre i czyste serce? Tego przecie nie widać! Czytelnikowi Krobek także może się zdawać początkowo tylko poraczny i zabawny... "Jak coś takiego mogło w ogóle się podkochiwać w pięknej dziewczynie?" - można sobie pokpić. Jednak później jego obraz się znacznie zmienia, nawet w oczach Anusi, która spotyka go ponownie po wielu, wielu latach w innych okolicznościach.
To nie tylko piękna, romantyczna bajęda na motywach ludowych. Przy tym jest bardzo mądra. To opowieść o tym, że my ludzie popełniamy często jeden, ogromny błąd. Jakże często bowiem patrzymy na innych tylko powierzchownie, postrzegamy ich stereotypowo, osądzamy po tym, co zewnętrzne, co widzimy lub co nam się zdaje, zamiast "patrzeć w serce i duszę", próbować dostrzec coś więcej i głębiej. Za odpychającą powierzchownością może się kryć cudowna istota. Tak samo za gładkim licem i czasującym uśmiechem może być prawdziwy demon.
Może i w tym tkwi też moc pociągania tej bajędy - przynajmniej dla mnie - że jest chyba najmądrzejsza z wszystkich zawartych w tym tomiku? Jest to opowieść bardzo dla mnie kusząca, by zaadaptować ją do naszego bajarskiego teatrzyku ilustracji. Zwłaszcza, że ma tak silny morał, podczas gdy moje właśne opowieści są raczej - może tak to ujmę - "bajarskimi impresjami" mej romantycznej duszy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz