piątek, 29 sierpnia 2025

Koronacja i... może potem nawet i więcej?

Nie, nie poddałem się! Wciąż się nie poddałem w temacie Koronacji Bolesława Chrobrego. Niestety, millenium nam mija - datowo na pewno już minęło, bo stało się to ponoć na wiosnę 1025 r. Ponoć, bo w sumie... nic, lub prawie nic, o tym wydarzeniu nie wiemy. Wszystko z pewnymi znakami zapytania - mniejszymi bądź większymi. Koronacja Królewska - doroczna wielka impreza historyczna w moim mieście, w którą "celowałem", już dawno za nami. Nic to... Kiedyś się uda. Musi się udać! W każdym razie nie ustaję w staraniach, by się udało. 

Pozyskuję fundusze... zaciągając dług na to. Nie, nie w banku czy innej instytucji pożyczkowej, ale dług - dług społeczny. Wciąż działa moja zbiórka na Pomagam.pl, ale też zbieram książki do sprzedaży w antykwariatach. Mocno "po wariacku". Jak planuję ten rosnący dług spłacić? Ano tak, jak umiem - starając się służyć innym! To jest dla mnie w tym wszystkim absolutnie najważniejsze. Nie chcę nic za darmo, nie żebrzę, nie biorę ot tak, bo... no nie wiem! Chcę to wszystko rzetelnie odrobić, służąc innymi! Myślę, że gdy wreszcie uda się to szaleńcze marzenie zrealizować, to przede wszystkim wiele razy będę starał się tą opowieść o drodze Chrobrego do korony, przedstawiać nie biorąc za to pieniędzy. Tak umyślam sobie ten dług społeczny mój powoli spłacać. 

To, by o tym opowiedzieć i by honorowo z tej szaleńczej realizacji wyjść, móc się uczciwie rozliczyć z tego szaleństwa, jest dla mnie ogromnie ważne. Być też uczciwym samemu ze sobą. Edukacja jest dla mnie ogromnie ważna. Duma nasza narodowa, i nasze dzieje ojczyste także. Chcę głosić chwałę naszego kraju, nieść dumnie to, co nas ukształtowało, co legło u podwalin Polski. A jak się uda, to może z czasem nie tylko o koronacji Chrobrego opowiadać. Może także o Zjeździe Gnieźnieńskim? Na pewno o "Chrzcie Polski". Marzenia... Marzenia... Marzenia... Ale najpierw to jedno, by powstała moja "kamishibajowa" opowieść o koronie Chrobrego, o narodzinach Królestwa Polskiego! A potem się zobaczy, co i jak dalej.

Zajmuję się głównie baśniami i legendami. Opowiedzenie prawdziwej historii jest z pewnością nieco innym zadaniem, niż snucie baśni. Nie ma tu miejsca na dowolność, chociaż sporo go jednak na fantazję. Trzeba się mocno trzymać faktów, ale da się o nich przecież opowiedzieć z "bajarskim polotem". Ba! Nawet trzeba dodać dużo wytworu własnej wyobraźni, by utkać interesującą i wciągającą - mam taką nadzieję przynajmniej - fabułę. Połączyć piękno opowieści z rzetelną lekcją historii w jedno. To naprawdę ciekawe wyzwanie. 

Nie robię tego po raz pierwszy. Już kiedyś uczestniczyłem w podobnym projekcie. W ramach zajęć w Centrum Aktywności Społecznej "Largo" zrealizowaliśmy przed kilkoma laty "Gnieźnieńskie Opowieści". Staraliśmy się - właśnie w formie teatru ilustracji kamishibai - zaprezentować obrazy z dziejów miasta Gniezna w ciągu XIX i XX wieku. Była to praca zespołowa, w ramach której ja sam przygotowałem bodajże trzy sceny. Jednak po raz pierwszy realizuję całkowicie własny projekt. Jest to więc jednak poniekąd nowe dla mnie doświadczenie. Dużo już zrobiłem - nie mając do niedawna prawie nic na realizację tego zamierzenia... Jeśli więc już coś tam na ten cel mam, to idę dalej uparcie do przodu - mam ogromne pragnienie, i równie ogromną determinację, by to dokończyć. A potem się zobaczy, co dalej, i jak tą opowieść i naszą narodową dumę nieść dalej i jak najszerzej. I... tak mi dopomóż Bóg! ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

O teatrze ilustracji - kamishibai

Zajmuję się głównie teatrem ilustracji. Ta forma sztuki bajarskiej wywodzi się aż z dalekiej Japonii i po japońsku nazywa się "kamishib...