Rojno zrobiło się w późne piątkowe popołudnie w auli Zespołu Szkół Ogólnokształcących i Zawodowych w Trzemesznie. Rojno, ale nie aż tak gwarno, jakby można było spodziewać. Raczej wyczuć można było atmosferę skupienia i oczekiwania. A czekano tak bardzo na wydarzenie dla miasta bardzo szczególne - premierę bodaj pierwszej w dziejach miasta książki z trzemeszeńskimi legendami i baśniami.
Autorami zbioru, zatytułowanego "Cudowne źródełko" są Jolanta Sroczyńska - Pietz (tekst) oraz Marceli Konieczny (ilustracje). Jolanta Sroczyńska - Pietz jest historyczką, miejscową nauczycielką i socjoterapeutka, a także już uznaną literatką, autorką takich książek, jak "Cień zegara słonecznego", "Światłoczuli" czy "Książę. Historia pewnego szaleństwa, czyli rzecz o Michale Radziwille". Trzeba dodać: zakochaną w swoim małym miasteczku. Marceli Konieczny jest zaś miejscowym, niezwykle utalentowanym, artystą - plastykiem i fotografikiem, instruktorem prowadzącym zajęcia w miejscowym Domu Kultury.
Trzemeszno niespecjalnie kojarzy się z legendami, chociaż jest zbudowane niejako na fundamencie legendy o św. Wojciechu, który miał jakoby założyć w tym miejscu klasztor benedyktynów, do których zagonu sam należał. Wielu Trzemesznian pewnie wciąż w to wierzy i odczuwa dumę, ale - może niestety? - historycy i archeolodzy musieli to dość "brutalnie" wykluczyć. Ale ta świętowojciechowa legenda jest wciąż żywa i musiała znaleźć się w książce. Tak samo, jak tytułowa legenda o cudownym źródełku", które jakoby zyskało uzdrawiające właściwości z chwilą, gdy jego wody zostały pobłogosłąwione przez tego świątobliwego męża, ale potem utraciły swe niezwykłe moce, gdy... Ciekawi, niech sięgną po książkę! Dużą niespodzianką jest, że opowieści z Trzemeszna i okolic udało się autorce zebrać aż szesnaście - przedstawiając w nich ciekawe wydarzenia, miejsca, postacie, pochodzenie nazw, itd.
"W tej książce większość jest legend i są trzy baśnie" - mówi Jolanta Sroczyńska - Pietz. - "Ja sama byłam wychowana tutaj, i to wychowana na legendach. Byłam przekonana, kiedy zaczynałam pracę nad tą książką, że to będzie sześć opowieści. Tymczasem jest ich szesnaście i ogromnie się cieszę, że zabrałam się za ich spisywanie, bo być może w następnym pokoleniu już by nikt do nich nie dotarł, ponieważ część z nich to są przekazu ustne, albo tylko takie wzmianki zawierające jedno, dwa lub trzy zdanie. Jednak dla mnie i mojej wyobraźni była to świetna 'pożywka'. Wystarczy jedno zdanie, jedna wzmianka i otwiera się pole do wyobraźni i do pisania."
Wiele z tych legend oparte jest na zapiskach niemieckiego etnografa, Ottona Knoopa, zawartych w książce "Sagen und erzahlungen aus der Provinz Posen" ("Legendy i podania z Prowincji Poznańskiej"), wydanej w 1893 roku. Niestety, ta znakomita praca nigdy nie została w całości przetłumaczona i wydana po polsku. A wiele spośród zawartych w niej opowieści zostało już, niestety, zapomnianych - w tym te związane z Trzemesznem - i dzisiaj wymagają przypomnienia i opowiedzenia ich na nowo. Dociekliwych autorka odsyła także do prac Oskara Kolberga, Aleksandra Brucknera i wielu innych badaczy kultury i dziejów ojczystych oraz samego Trzemeszna i jego bogatej i ciekawej historii.
Autorzy wydali książkę własnym nakładem, pragnąc by była dokładnie taka, jaką ją sobie wymarzyli, być zupełnie wolni w pracy twórczej, nie musieć się poddawać wytycznym wydawców czy redaktorów. Powstała ona z myślą przede wszystkim o lokalnej społeczności i "skrojona na miarę potrzeb". Tego typu publikacje są jednak przecież także znakomitymi materiałami promocyjnymi, mogącymi zachęcać także turystów do odwiedzenia Trzemeszna i bliższego zapoznania się z jego dziejami - tak prawdziwymi, jak i "bajecznymi". A to małe miasteczko ma przecież więcej do zaoferowania - do pokazania i opowiedzenia - niż się z pozoru może zdawać!
A że taka publikacja jest bardzo potrzebna lokalnej społeczności, można się było przekonać w miniony piątek, gdy szkolna aula wypełniła się do ostatniego miejsca, a każdy, lub niemal każdy wchodził na nią już zaopatrzony w co najmniej jeden egzemplarz książki, a często i kilka. "Myślę, że z tym czytelnictwem nie jest tak źle, jak to jest 'malowane', skoro w małym miasteczku na premierę jednej książeczki przychodzi tak wiele osób. Bardzo państwu za tą obecność i za czytanie dziękuję" - mówiła z uśmiechem, witając przybyłych, Jolanta Sroczyńska - Pietz. Wśród zgromadzonych byli zaś m.in. Kacper Lipiński - burmistrz Trzemeszna, Agnieszka Bartz - przewodnicząca Rady Miejskiej oraz kierownicy placówek oświatowych i kulturalnych.
Autorka krótko i zwięźle wprowadziła zgromadzonych w treść swojej książki, oraz w to, jak ona powstała. "Mam nadzieję, że znajdziecie Państwo w tej książce wiele przyjemnych dla siebie niespodzianek. Są oczywiście w niej legendy, które wszyscy znamy, na których wyrośliśmy, na których zbudowana jest historia Trzemeszna - czyli o tym, że założył je św. Wojciech i że po śmierci został tutaj pochowany. Przyglądanie się temu, jak ta legenda 'obrastała' od XII wieku, jak ją tworzyli zakonnicy, było czymś fascynującym, ale ja w tej książce nie zamieściłam żadnego komentarza historycznego, bowiem uważam, że cała frajda w czytaniu legend polega na tym, że czytelnik sam ocenia, sam szuka tego 'ziarna prawdy'. Są też legendy i baśnie, które będą dla państwa dużym zaskoczeniem, które powstały tylko na podstawie przekazów ustnych."
Podkreśliła także, że obok słów, które w tej książce napisała, równie ważne są obrazy, jakie do niej stworzył Marceli Konieczny. "Jola stwarza taką atmosferę, że daje możliwość pracy twórczej i bardzo dużej wolności twórczej" - mówił ten ceniony trzemeszeński plastyk. - "Te legendy i ich topografia - że one są z Trzemeszna i okolic - są szalenie ważne. Ale dzięki możliwości zrealizowania własnych wizji plastycznych, bardziej się skupiłem na tym, co w tych legendach dotyczy nas jako ludzi. To, że one są po prostu o tym, czy jesteśmy dobrzy czy źli - o jakichś naszych niecnościach, o przyjaźniach, o miłości... Po prostu o tym, jakim jest człowiek - bo po prostu w legendach to 'ziarno prawdy' o tym, jaki jest człowiek jest jedną z najważniejszych rzeczy. Więc te obrazy nie są dosłowną ilustracją tego, co dana legenda opowiada, a raczej pewną impresją na jej temat, wolnością wyobraźni."
Na widowni dominowały osoby dorosłe, w tym wielu seniorów. Autorka książki jest jednak przede wszystkim nauczycielką, która swoje pasje do historii i sztuki stara się zaszczepić także młodemu pokoleniu. I tak zrodził się Teatr "Siódmy Dzień", działający w trzemeszeńskiej Szkole Podstawowej nr 1 im. Jana Kilińskiego. I to właśnie tym młodym aktorom powierzono "serce" tego spotkania - sceniczną adaptację splecionych w jedną opowieść dwóch spośród zawartych w książce legend. Były to bajanie o św. Wojciechu i założeniu trzemeszeńskiego klasztoru - umiejętnie i dowcipnie balansowano przy tym pomiędzy legendą a prawdą historyczną - i o kącinie, świątyni pogańskiej, która ponoć działała tam w ukryciu jeszcze długo po "chrzcie Polski". Uwieńczeniem całości była zaś koronacja Bolesława Chrobrego - wciąż bowiem obchodzimy millenium tego doniosłego wydarzenia.
Na zakończenie obu twórcom za wykonaną pracę gratulacje i podziękowania złożył burmistrz Trzemeszna, Kacper Lipiński. W kilku zdaniach odniósł się przy tym także do problemu zbyt małego dotąd wsparcia ze strony samorządu dla lokalnej kultury i o zmianach w tym zakresie, jakie obecnie, staraniem władz lokalnych, są systematycznie wprowadzane. Po zakończeniu części oficjalnej zaś do obojga autorów ustawiły się ogromne kolejki osób pragnących pozyskać na swych egzemplarzach dedykacje i podpisy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz